O autorze
Absolwentka Wydziału Projektowania Ceramiki i Szkła Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu (dyplom w 1996). W 2009 roku otworzyła swój pierwszy salon mody na Pradze Północ w Warszawie. Laureatka wielu nagród, m.in.: dwukrotnie otrzymała Nagrodę "Projektant roku" polskiej edycji magazynu "Elle", Złota Ikona A4.

Jasny szlag trafia mnie czasami!!!!

Staram się, abym nieczęsto poddawała się bezsilności i głupocie wszechogarniającej. Im starsza jestem, tym mniejsze mam pretensje...Do wszystkiego. Cieszę się, cholera, że nie zestarzałam się tak, jakby metryka wskazywała, bo choć doświadczenie życiowe mogłoby stępić moje idealistyczne wyobrażenia o zasadach życia społecznego, normach zachowań i wszystkiego, co powinno porządkować systemy zachowań i przyzwoitości, to wkurzam się na maxa w sytuacjach, w których wiele osób dla higieny psychicznej odpuszcza sobie wściekłość!

To są małe rzeczy, ale wyprowadzają mnie z równowagi! Małe, ale niezauważone sankcjonują brak uwagi, staranności, przewidywań, porządku, bo jakoś to się to wszystko toczy i toczy, i jest, i będzie! I świat się nie zawali...



Tydzień temu wróciłam z mojej krótkiej wizyty w Como. W ostatnim wpisie anonsowałam krótki, biznesowy wyjazd do Włoch, który postanowiłam przeobrazić w krótką, jednak długo-weekendową przygodę. Postanowiłam, że te cztery dni będą również małymi wakacjami. Namówiłam siostrę na ten krótki wyjazd. Pomyślałam: przejedziemy Europę jak za dawnych lat. A że miałyśmy tylko cztery dni, to do Zurichu samolotem, a stamtąd wynajętym samochodem 250 kilometrów przez obłędnie piękne Alpy, wśród lazurowych jezior do Como, stolicy włoskiego przemysłu modowego. Było tak pięknie, że dwa dni były w stanie napełnić nas wrażeniami pełnowakacyjnymi i powaliły mnie z nóg.

Mam nadzieję, że napiszę o tym wkrótce, zamieszczę kilka zdjęć i napiszę o tym, gdzie powstaje światowa moda. Byłam szczęśliwa, mimo że od 9 rano do 18 zwiedzałam fabryki, w których mogę zrobić wszystko, co tylko może mi się zamarzyć! Przez dwa dni byłam w permanentnej ekstazie!

Dziś tylko wspominam o tym, aby podzielić się z Wami, jak szybko cudowna lekkość bytu może prysnąć zaraz po powrocie do naszej PIĘKNEJ STOLICY I PIĘKNEGO KRAJU!!!!!!!!

Z tym naprawdę nie przesadzam! Piękna jest nasza Polska (kiedy buchająca przyroda przykrywa brudy zapomnianych obleśnych reklam), piękne krajobrazy, piękna aktywność i rozwój. Kto nie wierzy, niech ma świadomość, że osoby spoza naszych granic Polską są zachwyceni!

Widzą, że jest rozwój, widać pieniądze, widać inwestycje i wielu z nich widzi swoją osobistą przyszłość w naszym kraju. Powiedział mi to pewien Włoch w wieku średnim, właściciel wspomnianej wyżej fabryki, którego nie rusza załamanie gospodarcze odczuwalne w całej Europie. W jego fabryce tkanin, która produkuje dla największych: Prady, Balenciagi, Marca Jacobsa, Louisa Vuittona, załamania rynku nie widać. Jak mówi, wręcz się polepszyło, bo luksus w czasie kryzysu ma się dobrze. Ale to już temat na drugi felieton...

Widać wizyta w naszym kraju, była/jest dla nich takim szokiem pozytywnym, że pierwsze starcie na lotnisku było zapewne tylko początkiem szalonej zabawy w kotka i myszkę. Bo to jest tak: jak już odbierzesz bagaże, duże czy małe, idziesz pod słupek TAXI (oczywiście jak się nie nabierzesz na bąkających pod nosem, przygarbionych i z cicha pęk kolesi, którzy z obłędnym wzrokiem i logopedycznymi ułomnościami syczą: Taxi?). Nie nabierasz się, bo gardzisz oszustwem. Nauczony porządkiem,który panuje na KAŻDYM cywilizowanym lotnisku, stajesz w kolejce i czekasz! Nic z tego! W Warszawie aby złapać taksówkę musisz biegać z bagażem w tę i we wtę pomiędzy porzuconymi wózkami bagażowymi...!!!!!

Nie ma kolejki, choć teoretycznie jest. Podjeżdża pięć, siedem taksówek, i ta siódma, która w pewnym momencie jest 40 metrów od słupka, bierze gości z końca kolejki, a Ty czekasz na swoją, bo chcesz jechać ze swoją korporacją i zapłacić kartą korporacyjną, albo po prostu nie masz ochoty biegać. Ja jak idiotka, naburmuszona już burdelem, który kłębi się na postoju, w swoim zacietrzewieniu nie odpuszczam! Czekam aż Ele Taxi, z którą jeżdżę od 10 lat, podjedzie na początek postoju, gdzie stoję. Mogłabym czekać do końca świata. Wściekam się, choć parę minut wcześniej byłam cała w skowronkach, czując wciąż piękno wielowiekowych, soczystych zieleni północnych Włoch.

Beata, moja siostra, zniecierpliwiona biega wzdłuż parkingu i wsiada do zdobytej w boju taksówki. Ja krzyczę, że nie wsiądę do tej taksówki, chcę jechać moją i nie zamierzam biec z walizką pędem, aby wskoczyć w chaosie do byle czego, niczym na dworcu w Bombaju!
Zaparłam się, bo SZLAG mnie trafia na ten burdel!

Wszędzie na świecie na lotniskach są terminale dla taksówek!! Są wyznaczone bramki, jest obsługa, która kieruje ruchem! Nigdy w Paryżu nie widziałam takiego burdelu! Jest kolejka, która szybko, składnie, w sposób uporządkowany topnieje. Kilka minut i jesteś w taksówce, która ma licencję, która nie oszuka! Średnio do centrum 50 euro. W Nowym Jorku jest jedna, stała oplata za dojazd na Manhattan, bez względu na lokalizację. A co u nas na lotnisku robią dziadki w wypchanych kalesonach, szepczący pod nosem: Taxi???

GDZIE JEST DYREKCJA LOTNISKA, która tylko nielicznym daje koncesje na obsługę lotniska? Jak może pozwalać na niekompetentną obsługę i burdel niczym z trzeciego świata?
Biedny taksówkarz, który musiał słuchać moich komentarzy. Od niego się dowiedziałam, że podobno zarząd lotniska uporządkowanie tej sytuacji ma gdzieś. Wybudowali nowy, przestronny terminal, ale zapomnieli o terminalu dla taksówek! A z tego co wiem, dostają haracz od korporacji taksówkarskich!!!!

Przy okazji taksówek,wyrażę jeszcze moje oburzenie na pomysł Pana GOWINA o uwolnieniu blisko 50 zawodów od konieczności uzyskania licencji do wykonywania zawodu!! To jest chore!! Nie życzę sobie, aby wozili mnie niedouczeni kolesie bez przeszkolenia, którzy nie wiedzą, gdzie są Aleje Ujazdowskie i jak do nich dojechać. Nie mają badań, nie muszą zdać egzaminu z topografii miasta, mogą być karani, jeżdżą zapyziałymi samochodami, śmierdzący trzydniowymi skarpetami i nie mogą przejechać Nowym Światem, bo nie są taksówkami, tylko tworem "Przewóz osób". Teraz, po latach walki, udało się zdelegalizować "Przewóz osób", pojawiło się za to coś, co przeczuwałam, że się wydarzy, bo przecież Polak potrafi! 

Jesteśmy niezawodnie pomysłowi, tak sprytni, że nie wiem, czy być dumną, czy zakłopotaną naszą niewiarygodną łatwością adaptacji do zmieniających się przepisów. Teraz, zamiast "Przewozu osób" wymyślili...UWAGA! UWAGA!.."Ochrona"!!!

Czyli każdy głupek, który ma prawo jazdy może nas wozić, bo przecież każdy z nas może sobie zamówić ochronę, która zawiezie nas tam gdzie chcemy... Przepraszam wszystkich tych, którzy chcą i muszą sobie dorobić, a głupkami nie są.

Już kilka lat temu zastrzegłam sobie, żeby nie podstawiali pod moje zamówienia nic, co taksówką z licencją taksówkarza nie jest. NIGDY też nie wsiadam do podejrzanych, choćbym miała dwie godziny czekać na mrozie..! NIGDY!

To, że każdy teraz może być stylistą, choć bez gustu, projektantem bez pojęcia, fryzjerem bez rzemiosła i odbioru sanepidu, kosmetyczką, pedikiurzystką - proszę bardzo. Co najwyżej raz lub drugi dostanę zakażenia i więcej już tam nie pójdę. Teraz nie ma już izb rzemieślniczych. Nie trzeba wykazać się podstawowym wykształceniem i doświadczeniem.
Trwa ładowanie komentarzy...