O autorze
Absolwentka Wydziału Projektowania Ceramiki i Szkła Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu (dyplom w 1996). W 2009 roku otworzyła swój pierwszy salon mody na Pradze Północ w Warszawie. Laureatka wielu nagród, m.in.: dwukrotnie otrzymała Nagrodę "Projektant roku" polskiej edycji magazynu "Elle", Złota Ikona A4.

NARYBEK

Kilka dni temu brałam udział w obradach jury Fashion Designer Awards! Nie bardzo mam czas uczestniczyć w tego rodzaju przedsięwzięciach, tym bardziej jeśli wymagają kilkukrotnych spotkań. Tak też było tym razem, dlatego opuściłam dwa pierwsze spotkania, podczas których nastąpiła pierwsza selekcja prac.

Podczas kolejnego spotkania odważna młodzież, bo (odwagi wymaga przystąpienie do konkursu) prezentowała dwa zrealizowane projekty. Trzeba było zmierzyć się z konkurencją i co najważniejsze spojrzeć w oczy szanownego jurora: redaktora, dyrektora, dziennikarki, piosenkarki, aktorki, fotografki w końcu projektantów, oraz pewnego wydawcy, znanego bonVivanta. Tak więc, w oczy spoglądając, szukając tam zapewne aprobaty, zaczynają opisywać inspiracje i tłumaczyć dlaczego tak i dlaczego nie na temat i o co tu w ogóle chodzi.



Och! jak ja lubię pytania o inspiracje!!!

Zwykle trzeba dorobić jakąś historyjkę lub, jeśli historyjka jest z góry zadana, to według niektórych trzeba ją zilustrować. Dziwią się później Ci niektórzy, kiedy ktoś odpowie na temat zataczając meandry skojarzeń i że meandry te wywiały skojarzenia na przykład na "Planetę Małp" (choć tu przyznam większość była zgodna, że fajnie), gdy tymczasem temat brzmiał: Hollywood lata 60-70! Właśnie, niektórym hasło Hollywood od razu kojarzy się z glamour i czerwonym dywanem do tego stopnia,że nie są w stanie zaakceptować szarej sukienki. Lepsza szara sukienka niż pseudo glam źle uszyty z beznadziejnych tkanin.

Na szczęście pojawiło się kilka inspiracji filmowych, jak wspomniana wyżej 'Planeta Małp", czy inspiracje "Ptakami" Hitchcocka. Brakowało mi tam w takim razie "Taksówkarza" Martina Scorsese z młodziutką Jodie Foster. Odnalazłam za to w jednym z projektów skojarzenie (zapewne tylko moje) z "Matką Joanna od Aniołów" Jerzego Kawalerowicza, czy odpryski skojarzeń z filmów Felliniego. Zatem nie Hollywood! Nie szkodzi! Ważne są poszukiwania i efekt końcowy.

Młodzi zdolni? Niektórzy tak. Ważne jak pokierują swoją przyszłością.Czy nie zachłysną się sukcesem, czyli udziałem w finale konkursu myśląc, że to już, że właśnie teraz Pana Boga za nogi złapali? Należy jednak pamiętać, że konkursy nie są w pełni miarodajne.

Ładniutkie na papierze projekty w realizacji okazują się nieciekawe, brzydkie wręcz! Było kilka takich rozczarowań i tym razem. Tydzień temu poprosił mnie o spotkanie chłopak-młody projektant, którego poznałam gdzieś w Polsce przy okazji służbowego wyjazdu. Poprosił mnie o korektę swoich projektów. Okazało się,że nie przeszedł do półfinałów w tym właśnie konkursie. Projekty były bardzo OK i bardzo fajnie odpowiadały na zadany temat. Jednak w demokratycznych podliczeniach głosów nie przeszły dalej.

Pamiętam młodego Maldorora na jednym z konkursów! Nie wygrał wtedy,za
to wygrywa teraz. Bardzo lubię jego low couture. Natomiast jedna z młodziutkich projektantek, która odbywała u mnie staż, wygrała inny z konkursów, w którego jury też zasiadałam.

Wygrała pomimo tego,że wcześniej z wielkim Hukiem wyleciała ze stażu u mnie!!!!

Niewiele dziewczę o modzie wiedziało, bo ile można wiedzieć w wieku 18 lat? Mimo tego praca u mnie nie interesowała jej, bo albo się zatruła jakimś jedzeniem albo siostra wpadła pod samochód albo inne nadzwyczajne sytuacje nie pozwalały jej przyjść do pracy. Wiem,że w tym czasie w innej pracowni przygotowywała swoją kolekcję. No dobra, niech będzie. Ale gdy w przeddzień pokazu nie uczestniczyła w przymiarkach-najważniejszym, najbardziej ekscytującym momencie, kiedy po raz pierwszy można zobaczyć kolekcję w całości, a stażystka przez dwie godziny siedzi za szafą i pisze sms-y!!!!! Podobno ważne! Nie ma wtedy nic ważniejszego niż przymiarki. A potem stwierdziła,że przyjdzie jeszcze jutro, czyli w dzień pokazu a potem już nie! Nie muszę mówić,że to były jej ostatnie minuty u mnie.

Bardzo zraziło mnie to do przyjmowania stażystów. Nawet obiecałam sobie,że już nigdy!! Bo co ja z tego mam? NIC. Tylko stres aby zadać coś ciekawego do pracy. Kiedyś trzeba było się bardzo postarać aby dostać się do Mistrza na nauki, za które się płaciło. Taki młody najpierw zamiatał podłogę, później przyszywał guziki. Teraz to nie do pomyślenia!

No dobra! Trochę przesadzam i generalizuję, bo przecież od tamtego czasu miałam na krótkim stażu dwóch młodzików. Dominika wybłagała u mnie krótki staż, a później dostała mały etat po tym, jak się okazało, że jest pracowita i nie kręci nosem. Michał, który od ponad dwóch lat jest moim asystentem też zaczynał od kilkumiesięcznego stażu u mnie, a że angażował się całym sercem dostał szansę i wykorzystał ją. Trzy dziewczyny,które u mnie pracowały założyły własne firmy-sporo się u mnie nauczyły.

Kilka dni temu dostałam miłego maila od dziewczyny, która dwa lata temu, podczas Nocy Pragi, przyszła do mnie z rodzicami bo była jeszcze dzieckiem.

Teraz jako 16-sto latka oferuje mi swój wolny czas.Kocha modę! pisze bloga... Nie odrzucam tej oferty, choć niczego nie obiecuję. Póki co, poczytajcie..http://www.groszki.pl/blogi/polcik

Dzisiaj dostałam maila od matki 17-letniej dziewczyny z podobną prośbą. Mama chce jej zrobić prezent urodzinowy i załatwić staż. Przed chwilą kolejną prośbę 18-sto latki o staż wakacyjny.

MYŚLĘ, JEDNAK ŻE NARYBEK MUSI JESZCZE DOROSNĄĆ, DOKSZTAŁCIĆ SIĘ.

Póki co jestem zainteresowana współpracą z dwoma finalistami konkursu. Zdaje się, że mają za sobą doświadczenie zdobyte w firmach odzieżowych. Na szczęście jest coraz więcej miejsc,gdzie młodzi mogą pobierać praktyczne nauki.
A JA CHCĘ Z TEGO KORZYSTAĆ : )
Trwa ładowanie komentarzy...